Przeglądasz archiwum Listopad, 2011 .
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Naleśniki

  • Napisane 29 listopada 2011 o 14:24

Idealne na piątkowy obiad. Pyszne, pachnące z nutą aromatu śmietankowego, i jak zawsze na słodko. Podane z masą serową, nutellą i bananami oraz dżemem truskawkowym, rozpływały się w ustach.


Gotowanie sprawia mi niezwykłą przyjemność. Dom wypełniony zapachem ciasta od zawsze kojarzy mi się z rodziną, ciepłem i czymś niewyobrażalnie pysznym. Myślę, że tą pasje odziedziczyłam po babci i mamie. Pamiętam, że podczas spędzania wakacji na wsi u dziadków, ich mieszkanie wypełniał zapach mojego ukochanego świeżego drożdżowego, którego zapachu i smaku szybko nie zapomnę.

Zapach ciasta przede wszystkim kojarzy mi się właśnie z czasami dzieciństwa, kiedy to jeszcze nie wkroczyłam do królestwa mojej mamy, i to ona spędzała większość czasu w kuchni. Każdy weekend nie obszedł się bez ciasta (no może z małymi wyjątkami, kiedy to my jechaliśmy w odwiedziny do ciotek i wujków, czy dziadków, wtedy to na ich stołach gościły przeróżne różności, a ja oczywiście nigdy nie wybrzydzałam i brałam, co dawali). Zwykły sernik, czy szarlotka potrafią nie tylko poprawić humor, ale wpłynąć pozytywnie na relacje w rodzinie. Tamte dni wspominam bardzo miło. Począwszy od ranka, kiedy to mogłam delektować się resztkami jeszcze surowego ciasta, po zrobione dekoracje, które wyglądały tak pięknie, że aż szkoda było je niszczyć.

Sama nie wiem, kiedy dokładnie poczułam, że to jest to, co lubię robić, ale uwielbiam, kiedy wolny czas poświęcam tylko i wyłącznie dla siebie, a przy okazji robię przyjemność innym. Wiem, że zawsze zadowolę tatę ‘kawałkiem ciasta do kawy’, a mamę i siostrę pierogami, czy naleśnikami. Oni wiedzą, ile daję od siebie w to, co robię, i że sprawia mi to przyjemność,  i nawet jeśli czasem coś nie wyjdzie po mojej myśli, uśmiechy na ich twarzach są dla mnie bezcenne. I szczerze to doceniam.



Bez tego ani rusz…

  • Napisane 29 listopada 2011 o 10:35

Palety cieni ‚dla początkujących’ – nie są produktem znanej marki, gdyż służą tylko do nauki i rozwijania umiejętności. Są to m.in. ‚paleta 96′ oraz dwie z serii Sleek Make Up Divine – Oh, so special i Nude.

Cienie nie trzymają się długo, ponieważ mają za mało pigmentu i nie zawierają glinek, które są rewelacyjne jeśli chodzi o wygładzanie skóry, nie sypanie się i nie ważenie cieni. Zamierzam zakupić profesjonalne ‚narzędzia do pracy’ już niebawem.

Zestaw 25 pędzli, który posiadam, to oczywiście LancrOne z naturalnego włosia (sobol, wiewiórka, kucyk).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Makijaż jest bardzo ważnym etapem początku, czy też końca dnia. Ja nie zawsze go wykonuję. Kiedy przebywam w domu i wiem, że nic nie mam zaplanowanego, po prostu daje cerze odpocząć. Jeśli jednak muszę gdzieś wyjść, nigdy nie zapominam o kremie nawilżającym (o tej porze roku jest wręcz wskazany, polecam Iwostin na bazie wody termalnej, seria zimowa), następnie na twarz nakładam trzy kolorowy kamuflaż, aby zakryć sińce pod oczami, czy popękane naczynka i czerwone plamy.

Kolejną bardzo ważną rzeczą w makijażu jest baza. Bazę dobieramy do rodzaju cery, jaką mamy. Najczęściej znajdziemy matujące i rozświetlające (te idealnie nadają się na lato, bądź wieczór). Baza zawiera składniki, których głównym zadaniem jest wygładzenie cery, nawilżenie, natłuszczenie, czy zmatowienie skóry. Gwarantuje to dłuższą trwałość makijażu, lepsze rozprowadzenie kosmetyków kolorowych, a także tworzy ‚film ochronny’, który zapobiega przedostaniu się szkodliwych substancji w głąb skóry, wzmacnia płaszcz hydro-lipidowy i zapobiega utracie wody. Ja szczerze mogę polecić tę z Sephory, ale wierzę, że na rynku można znaleźć inne – tańsze i równie dobre ;)

Jeżeli chodzi o makijaż oczu, tutaj jest wiele ‚gwiazdek’, które mówią o tym, jaki powinien on być do każdego rodzaju oczu.

Przede wszystkim w Polsce u kobiet można wyróżnić oczy szeroko osadzone – przy wykonywaniu makijażu, należy skupić się tutaj szczególnie przy wewnętrznych kącikach oczu. By wydawały się bliżej osadzone, dobieramy najciemniejsze kolory w wewn. kącikach, następnie malujemy kreskę wokół oka i mocno tuszujemy górną powiekę. Oczy głęboko osadzone, musza zostać ‘wyciągnięte’. Używamy więc jasnych cieni na powiece ruchomej i załamaniu, a tuż pod linią rzęs tego najintensywniejszego. Tuszujemy tylko górne rzęsy. Przy oczach małych jest najmniej problemu. Wystarczy, że nałożymy jasne cienie i mocno wytuszujemy rzęsy. Nie malujemy tutaj kreski u dołu, gdyż jeszcze bardziej pomniejsza oko, możemy nanieść biały cień, albo białą kredkę w linii wodnej oka – wyda się ono troszkę pełniejsze. Dla oczu dużych, najlepszym makijażem jest ‘smoky eyes’. Nałożenie na powieki ciemnych kolorów, oraz obrysowanie go kredką, optycznie zmniejszy oko, a przy okazji będzie modnie i efektownie umalowane.

Należy tez pamiętać, że malowanie rzęs tuszem ‘otwiera oczy’, tak więc osoby z tymi dużymi nie powinny ich bardzo zaznaczać. Te Panie, które są posiadaczkami tych mniejszych, mogą spokojnie tuszować rzęsy dwa, a nawet trzy razy mocniej – wydadzą się optycznie większe.


  • RSS