Przeglądasz archiwum Grudzień, 2011 .
Wyświetlam 1 - 6 z 6 notek

Kolorowe ciasteczka imbirowe

  • Napisane 23 grudnia 2011 o 13:01

 

 

Dekoracje…

 

 

 

 

 

THINGS I LOVE ABOUT WINTER

  • Napisane 20 grudnia 2011 o 14:58

THINGS I LOVE ABOUT WINTER

How pretty everything looks with lights and snow…

The atmosphere

Outdoor decorations and lighting up the Christmas tree

Christmas movies and songs

The mall’s Christmas decorations

Waking up before your parents on Christmas morning

Christmas morning breakfast

Leaving footprints  in the snow

Watching the snow come down

Snowball fights

Building snowmen

 

The polar express and hot chocolate  :D

Aniello Amorro

‘Czekolada od wieków słynie z ogromnej siły… Już legendarny Casanova wypijał spore ilości gorącej czekolady. Miał świadomość, że taki napój to czysta przyjemność. Czekolada od dawna uznawana jest za prawdziwy afrodyzjak budzący emocje i jest kojarzona z miłością. Ale miłość bywa różna…

Anielska… Cudowna, błoga, zniewalająca. Dzięki aniołom czujemy się bezpieczni. Anielska miłość uskrzydla…

Romantyczna… Ugodzony strzałą Amora doznajesz emocji prowadzących do kompletnego zatracenia się. Wielkie i wspaniałe uniesienia serca odrywają od rzeczywistości i świata.’

 

Makijaż letnio – zimowy

  • Napisane 12 grudnia 2011 o 10:29

Korzystając z okazji, że miałam pod ręką modelkę, postanowiłam zrobić dwa makijaże. Jest to dość nietypowy sposób – malowanie jednego oka w innych kolorach, drugiego w innych, ale zgoda została wyrażona, a  ja czerpałam przyjemność z ‘tworzenia’.

Na oku prawnym wykorzystałam odcienie fioletu i pomarańczy. Tego roku uwielbiam zestawienie tych kolorów nie tylko w makijażu, ale także w ubiorze. Pociągnięcie niecodziennej kreski czarnym lynerem wyszło według mojej wstępnej koncepcji i zostało prawie idealnie zrealizowanie. Z ogólnego efektu jestem zadowolona, choć kolory uważam za zbyt mało intensywne (kwestia gustu), ale jest to wina nie dobrych, nie markowych  cieni.

Na pewno nie odmówiłabym sobie okazji pokazania się w takim makijażu na spotkaniu ze znajomymi, czy kawie z przyjaciółką.

Następny makijaż, nieco bardziej zimowy, czy jesienny, został wykonany przy użyciu głownie koloru zielonego i fioletowego. Zestawienie to jest bardziej codzienne i myślę, że nadaje się do pracy a nawet i do szkoły. Nie jest bardzo mocne i wyraziste, a ładnie wygląda.

 

Do wyboru, do koloru!

 

 

Bo w wolnej chwili, tak wiele może się wydarzyć…

  • Napisane 12 grudnia 2011 o 10:18

Wiele razy czytałam o tym, jak komuś ‘koło nosa’ przeszło szczęście. Kiedy coś mignęło mu przed oczami i nim zdążył się obejrzeć, już tego nie było. Ile razy ktoś utracił szansę? Szansę na chwilowe szczęście, na spełnienie marzenia, na całe życie. Jak wiele razy dziennie mamy do czynienia z wydarzeniami, ludźmi, którzy czasem mają ogromny wpływ na to, jakimi osobami się stajemy, zawdzięczając im wiele lub też nic. Wspominam o tym, ponieważ mnie samej ostatnio ‘szansa przeszła obok’, i to dosłownie! Byłam o krok od czegoś niezwykłego, pięknego, być może też wyczekiwanego, ale nic się nie wydarzyło, ponieważ nie potrafiłam zapanować nam swoimi emocjami, zrobić to, co powinnam, co uważałam za słuszne w danej chwili. Niestety, rozkojarzenie oraz inne plany wzięły nade mną górę. Coś się wydarzyło, i nic.

Chciałabym, żeby ludzie nie dawali ponieść się emocjom, żeby wszystko co wewnątrz, nie wpływało aż tak na przebieg zdarzeń, szczególnie tych, których niespełnionych żałujemy wiele dni i jesteśmy w stanie nie spać po nocach, wciąż o tym rozmyślając. I tu nie chodzi tylko o upragniony wyjazd, niezrealizowany przez nagłe przeziębienie, niemożliwość zakupu czegoś, za czym chodzimy od dawna, czy  ‘miłość, która była, przeszła obok i poszła’. Chodzi tu przede wszystkim o codzienność, która nie wykorzystana w pełni, czasem daje o sobie znać, odbija się na naszej psychice, a szanse, które ulatują są głównym tego powodem. Dlatego dobrze mieć oczy szeroko otwarte, a jednocześnie czasem warto się zatrzymać, zamknąć oczy, wziąć głęboki oddech i dopiero potem iść dalej, bo w wolnej chwili, tak wiele może się wydarzyć.

 


Grudniowe popołudnie…

  • Napisane 4 grudnia 2011 o 11:39

Grudniowe popołudnie. Zimne, nieprzyjemne i wciąż bez śniegu postanowiłam umilić kawałkiem imbirowego ciasta z nuta rumu i pomarańczy.

Każdego dnia zaglądam na strony z różnymi przepisami, by wybrać te, które najbardziej wydają się dobre i łatwe. Dziś wypróbowałam właśnie jeden z nich.

 

Ciasto imbirowe piekłam w foremce na babkę o średnicy 22cm. Aby je zrobić potrzeba 300 g masła w temperaturze pokojowej, 250 g miałkiego cukru (najlepiej muscovado), 3 łyżeczki ekstraktu waniliowego (ja dałam po łyżeczce waniliowego, pomarańczowego i rumowego), 5 jajek, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 1,5 łyżeczki cynamonu, 3 łyżeczki mielonego kardamonu, 1,5 łyżeczki mielonego imbiru (przyprawy te dodawałam na oko, dałam więcej cynamonu, niż kardamonu, dodałam też przyprawę do piernika – jak kto lubi), 300 g mąki.

Do dużej miski włożyć masło i cukier, zmiksować na puszystą masę. Dodać ekstrakty. Następnie dodawać jajka – jedno po drugim dokładnie miksując po dodaniu kolejnych.
W osobnej misce wymieszać proszek do pieczenia z mąką i przyprawami. Dodawać do mieszanki maślane ciągle miksując. Przelać do przygotowanej posmarowanej masłem foremki.
Piec w nagrzanym do 180’C piekarniku około 50-60 minut. Włożony w środek drewniany patyczek powinien wyjść suchy.
Ciasto smakuje najlepiej następnego dnia! Poza tym jest baaardzo aromatyczne i pachnie nadchodzącymi Świętami.

Ciasto świetnie smakuje wraz z jedną z moich ulubionych zimowych herbat, które kupuję, gdy tylko przychodzi grudzień. Są rewelacyjnie, poprawiają samopoczucie i rozgrzewają. Połączenie tych dwóch rzeczy umila mroźne popołudnie i wprawia w świąteczny nastrój.

 

 

A tak ciasto prezentowało się tuz przed podaniem.

 

 


Musical

  • Napisane 4 grudnia 2011 o 11:34

‘Świat się zmienia,
Padają mury, otwierają się granice
Teatr też się zmienia
Niezmienne pozostają tylko marzenia…
… marzenia młodych ludzi, nasze marzenia’

 

 

Podczas piątkowych porządków (przedświątecznych) natknęłam się na płytę piosenek z musicalu Metro wydaną w 2001 roku. Uśmiech, jaki pojawił się na moich ustach był nie do opisania. Od razu przerwałam sprzątanie i włączyłam płytkę. Cały dzień słuchałam, aż do znudzenia. Następnie znalazłam w internecie cały musical grany jeszcze przez pierwszą ekipę.

Musical ten kojarzy mi się przede wszystkim z Katarzyną Groniec, Robertem Janowskim oraz Edytą Górniak. Stawiali oni swoje pierwsze kroki właśnie tam.  Rola Jana i Anki, granych przez Kasię i Roberta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Żałuję, że nigdy nie mogłam zobaczyć Metra na żywo, byłaby to niezapomniana przygoda, podczas której na pewno nie jeden raz dech zaparłoby mi w piersiach. Teraz, kiedy słucham na co dzień kilku ulubionych piosenek, albo oglądam kolejny raz spektakl, wciąż podziwiam wspaniałe głosy artystów i niezapomniane kreacje z lat 90-tych ;)

Te, które szczególnie lubię słuchać, wykonywane przez różnych artystów to: Szyba, Na strunach szyn, Chcę być Kopciuszkiem, Litania, A ja nie oraz pewnie wielu osobom znana – Wieża Babel.

Naprawdę zachęcam do pooglądania tego musicalu, szczególnie w zimny, śnieżny, czy wigilijny dzień (jeżeli ktoś jest  oczywiście fanem tego rodzaju muzyki).

Uważam, że jest najlepszy musical, jaki kiedykolwiek miałam okazje obejrzeć.


  • RSS