Oriflame

  • Napisane 28 stycznia 2012 o 14:44

 

 
Z kosmetykami tymi ‘spotkałam się’ już kilka lat temu. Najpierw był oczywiście katalog ‘od znajomej przyjaciółki koleżanki siostry’. Frima ta nie była chyba aż tak znana i nie byłam do niej przekonana. Jeszcze wtedy nie malowałam się a kosmetyki nie były mi potrzebne, tak jak teraz. Poza tym były dla mnie za drogie, więc szybko zapomniałam o tej kolorowej gazetce.
Ponad rok temu przypadkiem znowu natknęłam się na katalog. Leżał na biurku w pracy mojej mamy. Czekając na pierwsze zajęcia i nudząc się, zaczęłam przeglądać. Ceny wciąż nie były rewelacyjne, ale Produkty i zapachy przyciągnęły moją uwagę. Zamówiłam wtedy pierwszy błyszczyk i krem uniwersalny/wazelinę. Po kilku dniach otrzymałam kosmetyki i do dnia dzisiejszego uzupełniam nimi moje zapasy. Nie było jeszcze dnia, by ich brakło.
Oriflame ułatwia mi zakupy. Nie muszę wychodzić z domu, a mogę powąchać i spróbować prawie wszystko, co zechcę. Jeszcze ani razu nie zawiodłam się na kosmetykach z tej firmy. Postanowiłam więc zostać konsultantką i mieć więcej korzyści.

 

 

A to te kosmetyki, które są u mnie od zawsze i od niedawna.
Seria Milk&Honey – szampon do włosów i cukrowy scrub do ciała. Mają cudowny zapach.
Płyny do kąpieli Magic Christmas i Merry Christmas – idealne na okres świąteczny i zimę. Pięknie pachną i starczają na długo.
Perfum Mirage w zielono złotej butelce – był kolejnym produktem, który również znalazł swoje stałe miejsce na półce. Zapachy orientu (róża, żywica elemi). Nie wierzyłam, że zapach w katalogu będzie taki sam, jak w butelce. Nie zawiodłam się, nie dość, że jest wręcz identyczny, to utrzymuje się do 8 godzin. Jest bardzo wydajny, starcza na długo. Dziś mam dopiero drugą butelkę, mimo, że używam go każdego dnia od ponad roku.
Perfum Intense Embrance – delikatny, kwiatowy. Używam go raczej wiosną i latem, bo jego zapach nie jest przytłaczający i ciężki.
Pomadki 3D – balsam, błyszczyk i pomadka w jednym. Błyszczyki  Very Me (brzoskwinia i wiśnia) – kolorowe opakowania, piękne zapachy i przede wszystkim pachną naprawdę długo.
Krem uniwersalny kakaowy – na początku był zwykły, potem pokazał się karmelowy i waniliowy, aż w końcu ten. Używałam każdego po kolei i te ‘smakowe’ są zdecydowanie najlepsze.
Rewelacyjny błyszczyk/wazelina z serii Pure Nature (jabłko i owies) – świeży nabytek i rewelacyjny! Pięknie pachnie, usta po nim są miękkie i pełniejsze, a do tego kolor delikatnej czerwieni. Cudo…
I ostatnie.

Cień do oczu w kredce w kolorze brązowo złotym, dwustronna kredka do oczu, także złoto brązowa, no i niezastąpiony eyeliner w pisaku w kolorze… brązowym. Wybrałam ten kolor, ponieważ na dzień wydaje mi się delikatniejszy, czarny zostawiam na wieczór :)
Nie jestem jeszcze pewna czy forma pisaka jest dobra. Obawiam się, że po kilku tygodniach wyschnie. Mam nadzieję, że tak się nie stanie…

 

1 komentarz do Oriflame

  1. ~Ania pisze:

    Cukrowy scrub do ciała…cudo miodem pachnące….

Dodaj komentarz


  • RSS