Aktualnie przeglądasz kategorię W wolnym czasie…
Wyświetlam 11 - 12 z 12 notek

Grudniowe popołudnie…

  • Napisane 4 grudnia 2011 o 11:39

Grudniowe popołudnie. Zimne, nieprzyjemne i wciąż bez śniegu postanowiłam umilić kawałkiem imbirowego ciasta z nuta rumu i pomarańczy.

Każdego dnia zaglądam na strony z różnymi przepisami, by wybrać te, które najbardziej wydają się dobre i łatwe. Dziś wypróbowałam właśnie jeden z nich.

 

Ciasto imbirowe piekłam w foremce na babkę o średnicy 22cm. Aby je zrobić potrzeba 300 g masła w temperaturze pokojowej, 250 g miałkiego cukru (najlepiej muscovado), 3 łyżeczki ekstraktu waniliowego (ja dałam po łyżeczce waniliowego, pomarańczowego i rumowego), 5 jajek, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 1,5 łyżeczki cynamonu, 3 łyżeczki mielonego kardamonu, 1,5 łyżeczki mielonego imbiru (przyprawy te dodawałam na oko, dałam więcej cynamonu, niż kardamonu, dodałam też przyprawę do piernika – jak kto lubi), 300 g mąki.

Do dużej miski włożyć masło i cukier, zmiksować na puszystą masę. Dodać ekstrakty. Następnie dodawać jajka – jedno po drugim dokładnie miksując po dodaniu kolejnych.
W osobnej misce wymieszać proszek do pieczenia z mąką i przyprawami. Dodawać do mieszanki maślane ciągle miksując. Przelać do przygotowanej posmarowanej masłem foremki.
Piec w nagrzanym do 180’C piekarniku około 50-60 minut. Włożony w środek drewniany patyczek powinien wyjść suchy.
Ciasto smakuje najlepiej następnego dnia! Poza tym jest baaardzo aromatyczne i pachnie nadchodzącymi Świętami.

Ciasto świetnie smakuje wraz z jedną z moich ulubionych zimowych herbat, które kupuję, gdy tylko przychodzi grudzień. Są rewelacyjnie, poprawiają samopoczucie i rozgrzewają. Połączenie tych dwóch rzeczy umila mroźne popołudnie i wprawia w świąteczny nastrój.

 

 

A tak ciasto prezentowało się tuz przed podaniem.

 

 


Musical

  • Napisane 4 grudnia 2011 o 11:34

‘Świat się zmienia,
Padają mury, otwierają się granice
Teatr też się zmienia
Niezmienne pozostają tylko marzenia…
… marzenia młodych ludzi, nasze marzenia’

 

 

Podczas piątkowych porządków (przedświątecznych) natknęłam się na płytę piosenek z musicalu Metro wydaną w 2001 roku. Uśmiech, jaki pojawił się na moich ustach był nie do opisania. Od razu przerwałam sprzątanie i włączyłam płytkę. Cały dzień słuchałam, aż do znudzenia. Następnie znalazłam w internecie cały musical grany jeszcze przez pierwszą ekipę.

Musical ten kojarzy mi się przede wszystkim z Katarzyną Groniec, Robertem Janowskim oraz Edytą Górniak. Stawiali oni swoje pierwsze kroki właśnie tam.  Rola Jana i Anki, granych przez Kasię i Roberta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Żałuję, że nigdy nie mogłam zobaczyć Metra na żywo, byłaby to niezapomniana przygoda, podczas której na pewno nie jeden raz dech zaparłoby mi w piersiach. Teraz, kiedy słucham na co dzień kilku ulubionych piosenek, albo oglądam kolejny raz spektakl, wciąż podziwiam wspaniałe głosy artystów i niezapomniane kreacje z lat 90-tych ;)

Te, które szczególnie lubię słuchać, wykonywane przez różnych artystów to: Szyba, Na strunach szyn, Chcę być Kopciuszkiem, Litania, A ja nie oraz pewnie wielu osobom znana – Wieża Babel.

Naprawdę zachęcam do pooglądania tego musicalu, szczególnie w zimny, śnieżny, czy wigilijny dzień (jeżeli ktoś jest  oczywiście fanem tego rodzaju muzyki).

Uważam, że jest najlepszy musical, jaki kiedykolwiek miałam okazje obejrzeć.


  • RSS